Ojojoj! Całe przedpołudnie byłam nabuzowana emocjami po spotkaniu 
ze Sławkiem i Mateuszem z Ars Group.

– Zapomnij o pieniądzach. Wtedy jest szansa, że to co pokazujesz będzie autentyczne, emocjonalne i ktoś będzie chciał oglądać to co robisz.
– Zapomnij o pieniądzach – łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować,  myśli przelatywały szybko przez głowę.
– Może za rok pojawią się jakieś pieniądze. Jak będziesz systematycznie
i konsekwentnie wypełniać bloga konkretnymi treściami – prosto z mostu
Sławek walił słowami.

Już mi szumiało w głowie. A potem określił po angielsku trendy, w jakich
plasuje się mój pomysł na szyciowego bloga i już zupełnie straciłam poczucie realizmu. Na szczęście miałam na kartce rozpisany graficznie plan bloga
a w telefonie kilka zdjęć moich ciuchów więc za chwilę rozmowa nabrała
bardziej realnego kształtu.

– Czym ten blog ma się wyróżniać? – zapytał Mateusz

– To będą, jakby to powiedzieć, dwa blogi w jednym. Jeden, ten podstawowy
o szyciu prawdziwym, a drugi o wszystkim co dzieje się za kulisami szycia.
Czyli także o tym jak taki blog powstaje. Jak się uczę nowego zawodu: blogerki.
Także trochę o Was, czyli o tym jak pomagacie stworzyć tego bloga – mówiłam.

– Rozumiem, to może być ciekawe – Mateusz stał przy szafce i kiwał głową.
– A firmowe shirty będziemy mogli zamówić ? – śmiali się wcale nie oczekując odpowiedzi.
– I jeszcze: trochę o modzie, o fajnych ciuchach, o tkaninach, o starych BURDACH, zapomnianych, leżących byle jak na półce.
– Masz stare BURDY? Moja mama też je kupowała – wtrącił się Sławek.
– Czyli jak ci brakuje tematu na wpis blogowy, to zaglądasz do starej BURDY
i temat gotowy – podpowiedział mi Mateusz.

Na koniec dostałam zadania:
1. przenieść odręczną rozpiskę bloga do komputera
2. podać kilka linków blogów, które mnie inspirują

i wszystko wysłać emailem.
Da się zrobić.


Już zabieram się za komputerowe przeobrażanie

ręcznego projektu strony SZYCIOFANKA.pl