środa
– Jestem, jestem – krzyczę do telefonu, ale moja przyjaciółka Ela chyba nie słyszy. Przerwało połączenie.

rozmowa-telefonow
Ale wszystko już sobie powiedziałyśmy. Po raz pierwszy podzieliłam się informacją, że chcę stworzyć bloga o szyciu.
– A jak na tym będziesz zarabiać? – zaraz zapytała.

Właśnie: na czym będę zarabiać?

Pytanie, które towarzyszy mi przy każdym rozważaniu tego tematu. Blog zawsze kojarzył mi się z rodzajem “pamiętnika”, gdzie autor wyjawiał publicznie swoje opinie w jakimś temacie w otoczeniu zdjęć albo jakichś obrazków.
– Na czym będę zarabiać? – odpowiadam pytaniem – Ha, coś się wymyśli!
A co mam odpowiedzieć, skoro sama nie wiem.
Wiem tylko, że uszyłam przez te lata masę fajnych ciuchów i chcę o tym opowiedzieć.

Czy to ważne, czy nie ważne? Nie ważne jest ważenie ważności opowiadania o szyciu.

– Witaj Marysiu! Dawno się nie widziałyśmy.
Co słychać? – witałam swoją starą znajomą.

– Nic takiego. Tylko czas leci szybciej – stwierdziła odkrywczo.
– Zakładam bloga o szyciu – szybko wyleciała ze mnie ta informacja.
– Ty szyjesz? – Marysia była zdumiona. Nie znała mnie od tej strony.
– Och, od dawna – teraz ja byłam zdumiona, że ona o tym nie wie.
– A wiesz, że ja w młodości też dużo szyłam – zaraz potem dodała – bo skończyłam szkołę krawiecką. A tam szyłyśmy wszystko i szkoła  to sprzedawała. Ha, to były czasy.

– A co będziesz pisać, i pokazywać, może coś ci doradzę? – spytała

– Właśnie, co dla ciebie było ważne w szyciu na początku? Jak zaczynałaś?
– A bo ja wiem, to było tak dawno temu. Chyba cierpliwość, przy szyciu trzeba mieć dużo cierpliwości, szczególnie jak nie ma się wprawy i wszystko robi się pierwszy raz. Ale radość z własnego szycia jest wielka. Pamiętam do dzisiaj swój pierwszy ciuch – wspominała.
– Czyli, od czego zacząć? – chciałam dostać jakąś wskazówkę
– Muszę lecieć. Daj znać jak uruchomisz stronę, coś pomogę – odwróciła się
i pognała do sklepu zielarskiego.

I tak od abstrakcyjnych rozmów o szyciowym blogu trzeba przejść do konkretów.