Wino, wino piję. A co mi tam!
Całe popołudnie robiłam rozpiskę techniczno-graficzną bloga SZYCIOFANKA.

            Projekt strony starałam się  zrobić bardzo starannie.
Ale tak zwyczajnie w Wordzie. Przydałby się jakiś
program graficzny. Łyknęłam kiedyś trochę FotoShopa.
Nie mam go jednak na komputerze.
Mój sprzęt jest stareńki i taki program dla mojego komputera to za duże obciążenie.
Najbardziej brakuje mi możliwości “wyciągania” wybranych obrazków z tła, czyli robienie tła przezroczystego. Jeszcze taki efekt będę osiągać,
w końcu dorobię się nowego komputera i dobrego programu graficznego.

Teraz trzeba zadowolić się domowymi sposobami. Czyli stary, czcigodny Word
i Paint. 
Zdjęcia można przyciąć i powiększyć i pomniejszyć i trochę wyczyścić. Musi wystarczyć.
Tylko skaner muszę podłączyć, bo chodzić do ksero i skanować zdjęcia modowe
i moje rysunki, to szkoda czasu. Często są tam kolejki, a za chwilę zjadą studenci
i będzie jeszcze gorzej.

Czyli pracowałam nad planem bloga aż strona główna nabrała kształtu.
Na górze mój “czarny” manekin krawiecki ubrany w czerwone korale na tle
wnętrza udającego pracownie krawiecką (nad tłem trzeba jeszcze popracować).

Potem wszystkie zakładki z opisem treści, jaką mają zawierać.

Pod zakładką BLOG umieszczam te zapiski. DROGA CZYTELNICZKO!
Mam nadzieję, że te luźne uwagi pomogą tworzyć własne blogi w każdym
możliwym temacie.

A to dopiero początek przyjaźni technicznej z internetem i światem blogowania.

Że co?
Że jak?
Nie można pliku z rozszerzeniem worda wstawić na bloga?
Tak, musiałam zamienić plik tekstowy na graficzny.
Nauczyłam się tego ostatnio 
na kursie internetowym
dla bardzo dorosłych.