– Twoje wiadomości trafiały do spamu – powitał mnie Sławek, jak tylko weszłam do biura ARS Group – Ale nie martw się, tę trzecią już przeczytałem normalnie.

– I jak widzisz projekt? – zapytałam
– Trzeba uzupełnić kilka drobiazgów – stwierdził szef Radek, siadaj, pogadajmy – wiesz jakie to niewdzięczne zajęcie prowadzić bloga: systematycznie i z pasją, tylko wtedy takie działanie ma sens. Ale ty masz pasję, teraz rozumiem skąd te malowane obrazki i wystrój biura.
Tylko uśmiechałam się na te komplementy.
Zlecenie na przygotowanie technicznie mojego bloga dostał Michał.

– Jakie kolory i ogólny schemat? – zaraz zapytał.
– Wszystkie kolory jesieni, trochę rozmyte. Wypłowiałe lub brudne: czerwony, pomarańczowy, żółty i zielony – deklarowałam z zaangażowaniem – właściwie wszystkie, bez koloru niebieskiego
i czarnego, to kolory biznesu – dodałam – Prosta, darmowa grafika na pierwszej stronie z czarnym manekinem na pierwszym planie.

– Ok! Znajdziemy jakiś prosty schemat – podsumował Mateusz.

Kochane chłopaki! Jest dobrze! Jak pójdzie dalej?

– A serwer? Jeśli damy na nasz, będzie opłata – jak zawsze szef pilnuje kosztów.
– No tak, wiem, że serwer kosztuje.
– Ale nie dużo – dodaje od razu – Co tam chcesz jeszcze?

Szef Radek zagląda do emaila, w którym już wcześniej podałam, że chciałabym
aby strona była prosta ale funkcjonalna z przekierowaniem na socjal media.
Radek od razu zapytał:
– Chcesz Facebooka i Instagram? – I tłumaczy mi na czym polega Instagram.
Aż się spociłam od tych wyjaśnień.

– Na razie wystarczy Facebook – stwierdziłam
– Masz tam stronę?
– Mam ale prywatną, dawno nie używaną.
– Będzie trzeba założyć Fanpage SZYCIOFANKA.pl – podsumował – ale to później.

– Acha, jasne, formularz zgłoszeniowy. Chcesz połączyć ze swoją starą skrzynką pocztową?
– Tak, chyba tak będzie najwygodniej.
– Co jeszcze? Forum pod każdym wpisem, ok, to zrozumiałe, pomaga
w pozycjonowaniu SEC. Twój syn dobrze napisał co masz określić w życzeniach do strony.
– I tak na początek pies z kulawą nogą  nie zajrzy na twoją stronę. Wiesz o tym? – zadał niefajne pytanie.

Niestety na każdym kroku mi o tym przypominają.
Trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość.

– Jeszcze jakieś pytania? – skierował uwagę na swoich kolegów z firmy.
– Nie?! To Michał będzie kontaktował się z tobą.

– Najlepiej emailem, bo mogę zastanowić się nad odpowiedzią. Przez telefon
nie zawsze wiem co mam powiedzieć.

– Ok! – pokiwał głową Michał

I wydaje się, że wyczerpaliśmy temat na tę chwilę.
Ach, w ostatnim momencie zadaję pytanie:
– Kiedy będę mogła zrobić pierwszy wpis?
– W przyszłym tygodniu – obiecał szef Radek.
To wracamy do “mięsa” blogowego, czyli szycia i opisywania szycia, biegania
za krawieckimi dodatkami i kompletowania elementów ubrania, mozolnego
układania i zszywania wykrojonych form aż do uzyskania efektu końcowego,
czyli skończonego ciucha na manekinie.
A co tam na manekinie. Frajda jest kiedy rzecz jest gotowa do założenia.